no i co ty, Pulpa

Kiedyś, w szaleńczym zrywie , Pulpa zapisała się na siłownię. Co więcej, zakupiła sobie karnet od razu na 12 miesięcy, stawiając na działanie psychologiczne, że jak płaci to pójdzie i poćwiczy. Działanie psychologiczne trwało równo dwa miesiące, a potem zdechło. A karnet został, siedział sobie w portfelu i czasami Pulpa na niego trafiała. Chowała go czym prędzej na samo dno kieszonki i udawała, że tematu nie ma. Zapomniała w końcu o nim zupełnie. Jednocześnie zapomniała, że chodzi, czy nie chodzi a płacić trzeba. Uprzejmym głosem uświadomił jej to telefonicznie miły pan z siłowni, zapraszając na rozmowę motywacyjną i uregulowanie zaległości. Poszła więc, bo co jak co, ale długów to Pulpa mieć nie nie znosi.

Pan lat może 20-ścia, omiótł Pulpę wzrokiem, posadził na kanapie, powiedział ile ma zapłacić ( dużo!!!)
i zaczął motywować: no i co ty, kurwa, Pulpa, całe życie, kurwa chcesz być gruba? Naprawdę nie masz dość?

Siłownia jest w centrum miasta, nie żadna tam pipdówka, pan, na plakietce miał menadżer i trener mentalny. Pulpę najpierw trochę zgięło bo raczej tykalska jest i taka trochę ą, ę, jak ktoś z kurwami wyjeżdża to się w Pulpie od razu otwiera szufladka:to jest be, tak mówić nie ładnie, a menager to już zupełnie, jak on może tak, do klientki, o dwadzieścia lat starszej. Ale jak już odgięło to mu przyznała rację.W duchu oczywiście.

Bo wiecie, specjalnie więcej nic nie powiedział, ale to pytanie, niecenzuralne, ale jakże trafne, siedzi w głowie Pulpy od wczoraj i nie chce wyjść.

Pulpa się z dwudziestoletnim panem umówiła na poniedziałek, na czternastą, w stroju sportowym luźnym oraz obuwiu odpowiednim.

Zobaczymy czy wyjdzie z tego związek na dłużej….

Reklamy

won zimo

ej no

ktoś sobie w kulki leci, wszystkie kurtki zimowe pochowane na dnie garderoby, adidasy, balerinki i nawet obcasy grzecznie ustawione w szafce w kalendarzu jak byk PIERWSZY DZIEŃ WIOSNY, jedna marzanna spalona przez Najmłodszego w przedszkolu, druga przez Średnią zlana wodą w szkole,  a tu śnieg wali za oknem. Oczywiście kiedy wali? Kiedy Pulpa intrygą, podstępem, komplementami i przekupstwem namówiła męża by umył wszystkie 14 okien, ba, wyszorował ramy co mu się zdarzyło po raz pierwszy w życiu małżeńskim. I nawet mało mruczał pod nosem. Wymył, westchnął i zaczęło walić śniegiem. A że 12 z 14 okien jest dachowych to wyglądają już identycznie jak przed umyciem. Mąż teraz z czystą satysfakcją chodzi i powtarza: a nie mówiłem, że bez sensu. Nic to. Na Wielkanoc będą zacieki bo nic już w stanie nie jest zmusić męża do powtórnego mycia.

A dzisiaj Pulpa wbija się w sukienkę, tak tak, w sukienkę (  by Insomnia, co za firma, sukienka jest w rozmiarze M, EM – CzAICIE???, em, mmmm, MMMM, nie 46, nie XXL, tylko M!!! i zwisa tam gdzie zwisać powinna, opina się tam gdzie powinna, tuszuje co tylko się da i Pulpa ma już cztery tylko w różnych kolorach, tylu sukienek nie miała od studiów) i leci na imprezę. Na 40-tkę leci.

Matko z córką, to już na 40-tki teraz się będzie chadzać

potem na 50-tki

potem na pogrzeby

i pstryk, światło zgaśnie

no ale dzisiaj zamierza iść , dobrze się bawić, dużo zjeść i jeszcze nie mieć wyrzutów sumienia ani nawet odrobiny ( jakby się jej to kiedykolwiek udało). Będą tam same chude raszple co mogą zjeść tonę czekolady i nic , co mogą się smarować niveą co drugą środę i zero zmarszczek mają a niby metryka zbliżona do Pulpiej, co ubiorą worek po kartoflach a jakby na bal szły. Pal sześć ! Nic dzisiaj Pulpy nie wyprowadzi z błogostanu, a jeśliby śmiało to Pulpa to podleje winem!!!

taki plan jest, na przekór zimie

powroty

dzisiaj ktoś Pulpę spytał ( detektyw I) czemu nie pisze już bloga i tak jakoś się Pulpie pomyślało, że mogłaby pisać w sumie

nawet nie wie czemu nie pisała

nie , skąd, nie żeby schudła

raczej przytyła, jak to zimą

nie, żeby czasu nie miała , czas znajdzie się zawsze

nie żeby się coś specjalnego wydarzyło, absolutnie, zwyczajnie było, zwyczajnie jest i chwała za to, pięćset kilometrów na wschód i zwyczajne nie jest nawet niebo o poranku,

jesień minęła, zima minęła, wiosna idzie, 38 już

podobno jak się nie schudnie do 40-tki to już kaplica, mogiła, finito, the end

można szyć namioty w rozmiarze 52 i przysiąść fałdów nad kremówką i golonką bo nic sobie człowieku z sadłem już nie zrobisz, możesz je jedynie pomnażać

to jeszcze dwa lata w zasadzie tej wojny

tylko dwa lata

aż dwa lata

i można zalec

no ale to dopiero w 2017, w maju

do tego czasu trzeba walczyć, wojna w końcu, chociaż Pulpa już tyle razy ogłaszała rozejm, wywieszała białą flagę, poddawała się i błagała o kapitulację, że nawet w wojnie stuletniej tylu porażek nie odnotowano a sojusznicy tylko wzdychają i wzruszają ramionami

w odwodzie ma depresję wiosenną, wystarczy ze sobie przejdzie obok Promoda, nie nie będzie tam wchodzić, nie jest samobójcą, i zobaczy na wystawie tę granatową skórzaną kurteczkę, taką krótką, z zameczkami

i deprecha taka, że można się wczołgać pod tapczan i tak spędzić tydzień, niech ktoś tylko kanapki z majonezem dostarcza

no

a dzisiaj Pulpa była znowu na warsztatach

z Facefitnessu, tak jest już Facefitness

tylko 20 minut dziennie i po 120 latach nie będzie lwiej zmarszczki i obwisłych polików

a potem nordic walking był i ogólnie o duszy i o ciele koleżanka mówiła, tak przekonująco, że Pulpa wyszła z tych warsztatów taka zmotywowana jakby naprawdę uwierzyła, że ona też może, że okupacja tłuszczu skończy się po szóstym ataku spacerowo – kijkowym

a teraz wieczór jest

późny

i jakoś tak, no sama Pulpa nie wie, głodno? eee, nie , nawet nie

smutno? no trochę, ale to hormony, spokojnie

pusto? nie, pusto nie, sześć nóżek wystaje spod Pulpiej kołdry bo się władowały wszystkie pod nieobecność taty i Pulpa na kanapie skurczona siedzi

nijako tak – ani się nażreć, ani poćwiczyć

najlepiej chyba pójść spać