Ile jeszcze potrzeba?

Najpierw zagłosował kręgosłup. Po prostu wcisnął „Delete’ kiedy Pulpa odkurzała i odmówił posłuszeństwa ogłaszając strajk powszechny całej gawiedzi mięśni i przyczepów w okolicy lędźwiowej.Przekupstwa ketonalem w ilościach hurtowych, masażami i okładami nic nie dawały. Obraził się i już.

Potem doszła rwa, ździra jedna. Dokładnie 1 września, kiedy Pulpa chciała Średnią godnie wprowadzić w świat nauki. Wprowadziła powłócząc nogą lewą, ze strajkującym kręgosłupem, a Średnia odpowiedziała na pierwsze pytanie od potencjalnej koleżanki – czy twoja mama jest kaleką.

Na końcu swoje trzy grosze dorzuciła pikawa. Łomoty nocne, tętna jak po maratonie, ciśnienie jak u siedemdziesięciolatka z chorobą nerek i sklerozą.

Pulpa zebrała to wszystko do kupy i doczłapała w wypiekach do lekarza. Krzywiąc się usiadła ciężko na krześle, sapiąc opowiedziała co i jak, starła siódme poty z czoła i czekała grzecznie na diagnozę.

diagnoza była szybka
nie
to nie rak
to nie menopauza
to nie nadciśnienie genetyczne
to nie choroby serca
to nie zwyrodnienie kręgosłupa

to OTYŁOŚĆ
tylko

uleczalna
podobno

20 kilo i wszystko pani minie, powiedział lekarz, będzie pani innym człowiekiem

Pulpa zapłaciła za tę poradę bagatela 150 zł

i tak sobie myśli i użala się nad sobą i sapie i zbija ciśnienie tabletkami i masuje kręgosłup i pyta siebie samą, gdzie jest to dno, z którego mogłaby się odbić….