SUKIENKA

sukienka potrzebna jest na jutro

a juro ma być upał

gdyby upału nie było to od biedy ta jedna, czarna , pożyczona wczoraj od przyjaciółki  dałaby spokojnie radę, bo to nie żaden fashion day tylko obiad z jakimś duńskim zapaleńcem polskiego rynku pracy ( wtf?)

no ale Pulpa sprawdzała prognozę pogody już cztery razy i niezmiennie  ma być tak:

Obrazek

więc czarna odpada w przedbiegach, ponieważ jej ubranie oznacza saunę na własne życzenie, co owszem, pozwala zgubić nadmiar wody, ale niekoniecznie będzie mile widziane na obiedzie w czterogwiazdkowym hotelu ( mają tam coś dietetycznego?)

a poza nią żadnej opcji, nic poza dżinsową spódniczką i t-shirtem i jedna marna godzina na zakupy między wyjściem z pracy a odbiorem dzieci z przedszkola

może jutro Pulpa się rozchoruje? na rozstrój żołądka?

 

Reklamy

Grupa wsparcia

Grubasa zrozumie tylko grubas. Nikt inny. Ani kochający mąż, ani współczująca mama, a tym bardziej nie zrozumie najlepsza przyjaciółka, co mówi zdecydowanym głosem: weź się w garść i zrób coś wreszcie z sobą. Z życzliwością to powie, z dobrego serca, z serdeczności. Ale i z pozycji szczupłej całe życie, z pozycji zawsze zadbanej, zawsze dobrze ubranej, zawsze na obcasiku. I jak tak przyjaciółka powie, to Pulpie się już nic nie chce, tylko zasiąść w kąciku i ronić łzy do garnuszka. Nie ma w Pulpie żadnej przekory i zaciskania pięści; ja ci pokażę blond babo , zobaczysz , jak schudnę to mnie nie poznasz i w lepszych ciuchach od Ciebie będę chodzić. Nie, w Pulpie jest tylko skrzywdzona dziewczynka z mokrymi oczami, która przyjaciółce przytaknie, pokiwa głową, westchnie i pójdzie w ten kącik jak już nikogo w pobliżu nie będzie.

A czasami tak potrzeba komuś opowiedzieć o tym jak jest na wojnie. O walce nieustającej , zwycięstwach nielicznych, porażkach codziennych, o bijącym sercu przy wchodzeniu na wagę, o euforii pięciuset gramów i rozpaczy nad zastojem. O zbliżającym się lecie – koszmarze grubasów, wiecznie spoconych, obciągających te swoje bluzki w dół, z zakrytymi ramionami, gdzie ukochana czerń jest przekleństwem. O plażowych upokorzeniach, kiedy przejście z koca, do skrywających litościwie fal trwa całą wieczność i Pulpa wybiera kąpiele w wannie, ale dzieci, dzieci, trzeba z nimi na tą plażę, nad jezioro. O ostatniej wizycie w sklepie pełnym sukienek, letnich, kwiecistych, które Pulpa może sobie co najwyżej na udo wciągnąć. A dla niej w tym sklepie  wielkie t-shirty i lniane spodnie z obwodem pasa jak hoola-hop.

O takich rzeczach można opowiedzieć tylko grubasowi, co nawet nic nie musi mówić, nic dodawać. Bo on wie, rozumie, doświadcza.

I Pulpa już ma , od wczoraj, takie kółeczko grubasów. Wszystkie są na wojnie, każda na swojej, ale tworzą jeden front. Do boooooju, do boooju, do booju:-)

maj bez jaj

i bez soli

i bez cukru

i bez kawy z mlekiem

i bez chlebka

i bez ziemniaczków

ale z Gacą, Konradem co to odchudził już nie jednego grubasa ze zrytym beretem

Pulpa sobie wykupiła abonament na gacasystem, a co tam

240 zł jednak wpływa na morale

Pulpa schudła już 4,5 kilo, potem była na imprezie gdzie zjadła 25 000 kalorii, ale o tym nikomu nie powie, świadkowie obiecali milczeć jak grób, a konsultant on- line, który co dwa tygodnie, w cenie abonamentu będzie wmawiał Pulpie że da radę , jest cudowna i i jedyna w swoim rodzaju i niedługo, już za chwilę będzie ważyć 58 kilo bo taką wagę wyznaczył jej Konrad Gaca nie dowie się również. Pulpa go gładko okłamie, że szła według rozpiski dzień po dniu, nie zbaczając nawet myślą na półkę ze słodyczami, nie zahaczając wzrokiem o chrupiące bułki, przy zapiekanych z parmezanem szparagach oddychając tylko ustami, żeby nie poczuć ich zapachu.

Konrad Gaca roztoczył wirtualnie wizję 58 kilo Pulpy w ciągu 150 dni. Pulpę lekko bawi to jasnowidztwo , ale tonący brzytwy, tfu, gacy się trzyma