Cała Pulpa biega!

Buty – 146 zł

Spodnie – 40 zł

Polar – stary, 12-letni, ale firmowy bardzo i dobrze wygląda.

Na głowie czapeczka męża

Sprzęt amatora już jest. I kolejne gorące, żarliwe postanowienie.

Pulpa zaczyna biegać, no dobra, na razie to truchtać zaczyna. ładniej to brzmi po angielsku. Po prostu jopgging. W ubiegłym tygodniu, który to był tygodniem pierwszym joggingu,  pobiegła trzy razy. Przy trzecim razem nawet oddychała i nie stawała co trzy sekundy przy dojmującym kłuciu kolki.

Potem był weekend, a w weekend wiadomo, o tym już  Pulpa pisała.

Ale dzisiaj, dzisiaj jest poniedziałek, słońce świeci, wiosna jakby, mimo, że środek lutego. I Pulpa dzisiaj idzie w bieg. Może nawet godzinę pobiega, who knows. Trzymajta kciuki.

Reklamy

Od diety do diety bytyjskiej kobiety

Podobno Brytyjki częściej zaczynają nową dietę niż zmieniają kochanków. Średnio 16 razy w całym życiu. A kochanków mają średnio tylko ośmiu.

Pffff

Jakby ktoś zbadał Pulpę która odchudzała się już 166 razy a kochanka w postaci męża ma jednego od 15 lat , toby znacznie zaniżyła średnią. Zdruzgotała by średnią wręcz.

Szczegółowe wnioski z tego jakże inspirującego badania:-) tutaj:

http://kobieta.wp.pl/kat,87314,title,Kobiety-zyja-od-diety-do-diety,wid,16394953,wiadomosc.html

A dzisiaj na fejsiku Pulpę rozbawił taki oto posterek

Obrazek

Psychodietetyk czyli kto powinien pogrzebać grubasowi w głowie

Bardzo dobre teksty. O Pulpie i setkach pulpopodobnych. O odchudzaniu myśli, o zmianie patrzenia na siebie, swoje niedoskonałości, swoje ciało. O ciągłym poczuciu winy. O perspektywie.Diety są różne, mądre i głupie, takie które dają efekty i takie w których jojo zaciera ręce. Samą dietą niczego nie osiągnie żaden grubas. Nawet w połączeniu z regularnym sportem. Potrzebna jest zmiana myślenia. Może tą zmianą będzie właśnie przeczytanie od deski do deski najnowszego wydania magazynu psychologicznego Polityki:  Ja, my, oni.

http://sklep.polityka.pl/catalog/partdetail.aspx?PartNo=W1401000

 

Dzienny wykres motywacji

Najważniejsza jest motywacja. Prawda znana każdemu grubasowi. Bez motywacji na diecie nie wytrzyma się ani dnia. Chyba że na Kamczatce, albo w pustelni jakiejś, i to przykutym kajdankami do ściany ( swoją drogą taki detoks byłby rozwiązaniem, może Pulpa by zbiła kasę na formie przymusowego odchudzania? Odchudzanie u Pulpy. Dwa tygodnie zamknięcia w celi, o wodzie i chlebie. W pakiecie detoks organizmu, długi czas na przemyślenia o własnym życiu oraz wizualizacje siebie w rozmiarze 38, codzienna kąpiel. 3000 zł za tydzień. ) No , więc motywacja być musi. Pulpa sobie zrobiła kiedyś wykres motywacji własnej. Wyżyny osiąga ona bardzo późnym wieczorem, kiedy najedzona Pulpa, która poradziła już sobie z codzienna porcją wyrzutów sumienia, leży w łóżku i marzy: że od jutra to już na pewno i nie ma opcji, żeby się nie udało, jutro jest ten dzień. I już za chwileczkę, już za momencik będzie szczupła. Czeka ją, owszem trochę wyrzeczeń i odrobina wysiłku, ale ona da radę. Jest po prostu nieprawdopodobnie zmotywowana, nastawiona na cel i nic jej nie zmoże. Pulpa lubi ten wieczorny stan, bo lubi się okłamywać. W okłamywaniu własnej duszy jest mistrzem. Każdy wieczór to spotkanie z nieprawdą. Pulpa zasypia utulona własną wizją siebie od jutra.

Potem przychodzi ranek, motywacja jest na poziomie 90%. Dietetyczne, pieczołowicie przygotowane śniadanie sprzyja jej utrzymaniu. W pracy  wszyscy się zachwycają sałatką Pulpy, że taka zdrowa i light, zjadając przy tym, własne drożdżówki.W pokoju, gdzie Pulpa pracuje, siedzi z dwoma koleżankami, które w pasie mają tyle co ona w łydce i mogą jeść wszystko i w każdych ilościach, nie przybierając przy tym ani grama na wadze. Towarzystwo takie, w zależności od pory roku, nastroju, poziomu prolaktyny oraz paru innych czynników działa na Pulpę dramatycznie  – (to niesprawiedliwe, ja nigdy taka nie będę, dlaczego one mogą jeść a ja nie, gówniany świat) lub euforycznie ( ja już niedługo też taka będę i się wymienimy sweterkami). Pulpa kończy pracę dość wcześnie, poziom motywacji oscyluje wokół 80 %, i z uśmiechem na ustach oraz lekkim ssaniem w żołądku, którego nie może od jakiegoś czasu zabijać kawą ( nadciśnienie) wsiada do samochodu. I to jest taki moment dnia, kiedy Pulpa wie, że jest silna, że się uda, że zapanuje nad własnym ciałem, że nie ulegnie , ma nad sobą władzę. To jest właśnie ten kwadrans Pulpy samej ze sobą i głośną muzyką w samochodzie, kiedy pędzi czerwonym fiacikiem po progeniturę do przedszkola. Wtedy słucha sobie tego:

albo tego

i ledwo powstrzymuje się, żeby nie jechać ile fabryka dała. I czuje mooooooooooooc.

Po południu Bonnie Tayler uchodzi w lekką niepamięć. Na tapecie są Fasolki, Arka Noego i Justin Bieber, w zależności które z potomków akurat włącza płytę. A Pulpa gotuje obiad i robi się wściekle głodna. Wściekle powiadam. Dla siebie ma zawsze osobną, cienką zupkę oraz dietetyczne wymysły na drugie danie. Ale jak gotuje, to posmakować trzeba, żeby rodzinie mdłego nie podać, ani przesolonego. Trzy spróbowania, nie więcej. Do 20-tej czas leci jak z bicza trzasł. Sprzątanie, lekcje, zabawy, codzienność po prostu. Zmęczenie, lekka irytacja burczeniem w brzuchu, uczestniczenie w obfitej kolacji, którą funduje sobie rodzina. Motywacja 30 %. Pulpa wie, że najlepiej po położeniu dzieci byłoby po prostu iść spać. Ale trzeba jeszcze pożyć przecież. Pogadać ze ślubnym, coś poczytać, obejrzeć. Oglądanie oraz czytanie bez chrupania jest jakieś niepełne, smutne, bez sensu wręcz. Motywacja osiąga poziom zerowy z pierwszą kanapką zjedzoną o dwudziestej drugiej.

Grzeczne dziewczynki kończą z nadwagą???

Grzeczne dziewczynki kończą z nadwagą” Karen R. Koening to jeden z najnowszych nabytków w przebogatej pulpiej biblioteczce o odchudzaniu. W tej biblioteczce są książki o wszystkich dietach świata, motywacji, postach warzywnych, wydrukowane z netu sterty poradników o detoksykacji, zerwaniu z nałogiem, kompulsywnym obżeraniu się, kompendia o zdrowym odżywianiu wg pięciu przemian , Montiniaca, Dukana, Dąbrowskiej, oprawiona w laminat dieta kopenhaska ( ze 20 podejść, maks 3 dni),  są też poradniki jak ćwiczyć by w 10 minut dziennie zyskać piękną sylwetkę, i w pół godziny dziennie, i w weekend. Albo jak nie ćwiczyć i być jędrnym i szczupłym. Są tam bajki pt.  jedz wszystko co chcesz i chudnij oraz legendy o gwiazdach i celebrytkach które schudły i są niesamowicie piękne. Mogłaby Pulpa w zasadzie otworzyć bibliotekę i wypożyczać grubym i naiwnym te książki. Ale przecież się nie przyzna że ma ich tyle, wszystkie przeczytała i nic. Jak była gruba tak jest.

Wracając do grzecznych dziewczynek to Pulpę tytuł natychmiast zaciekawił. Bo też zawsze grzeczną dziewczynką była. Od urodzenia: tatuś mógł przy tobie się zdrzemnąć Pulpeciuniu, a ty siedziałaś cichutko i się bawiłaś sznurowadłem od bucika. I w przedszkolu; co to za grzeczne, cichutkie dziecko było, same pochwały zawsze za grzeczność zbierała. I w domu; Pulpuś, nie pojedziesz ze znajomymi na tą wyprawę, zostań lepiej w domku, książeczkę poczytaj, mama ci coś upiecze. Tak mamo, oczywiście, zostanę – mówiła Pulpa przełykając łzy. I w liceum Pulpa byłą grzeczna, matura na 5.0, żadnych używek, żadnego seksu, powroty o 22-giej. I na studiach, chociaż może troszkę mniej. Do dziś Pulpie zostało meldowanie rodzicom gdzie jest i co zamierza oraz przyjmowanie wszystkich krytycznych uwag ze spokojem i pokorą. Całe szczęście bez brania ich sobie do serca tak bardzo jak kiedyś.Całe szczęście….

I w tej książce Pulpa czyta, że to wszystko wina tej grzeczności. Ze przez grzeczność zawsze jadła, dawała się karmić ( chociaż mam ciastka ukrywała, a Pulpa je odnajdywała, ale to nic, to tylko wyjątek od reguły), zgadzała się na trzecią dokładkę bez szemrania. I zawsze na pierwszym miejscu stawiała innych a nie siebie. W książce jest taki psychotest pt. „Jak miłą dziewczynką jesteś” . I Pulpie wyszło że jest przemiłą, tak miłą że rzygać można po prostu. I że nakłada sobie dlatego za dużo na talerz – w życiu realnym i w przenośni.

Pulpa się z tym wszystkim zgadza i przytakuje, jak grzeczna dziewczynka. Już wie , że to wszystko przez toksycznych rodziców, gender, masonów i komunizm. Teraz tylko musi się zmienić w asertywną, niemiłą i nastawioną na sukces. Banalnie proste. Od jutra taka będzie. W końcu na wojnie zmienia się osobowość.

I tylko jedno jej zgrzyta jak patrzy na swoje córki. Duża, chuda jak patyczak i grzeczna jak Pulpa, przejmująca się wszystkim i wszystkimi. Średnia z asertywnością do granic posuniętą, przebojowa i wyrażająca swoje zdanie na każdy temat – pulchniuteńka. Grama w niej grzecznej dziewczynki.

To co jest w końcu z tą grzecznością, kurcze blade?

Pulpa psuje się od głowy

Pulpa psuje się od głowy, jak tłusty łosoś , albo flądra.

W tej głowie są takie myśli, takie myśli złe, nieposłuszne, okropne.

Żryj Pulpa, żryj, co masz z tego życia innego, tylko praca, dom, dzieciaki, już po ambicjach, po karierze, po marzeniach. Żryj, napchaj się, nic nie tracisz. I tak jesteś gruba, i tak nieatrakcyjna, co za różnica czy będziesz w rozmiarze 46 czy 48. I tak namiot i tak. Nigdy nie będziesz wyglądać jak koleżanki, nigdy nie kupisz sobie sukienki w Zarze, więc po co się męczyć, jak jest tyle pysznych rzeczy na świecie, tyle pokus, tyle kalorii które dają ten stan błogości. Krótkotrwały, ale jednak.

Pulpa po ataku tych myśli i po stwierdzeniu, że jest beznadziejna, brzydka, brzuch wylewa się jej znad paska ostatnich spodni w rozmiarze 46, że musi zamykać oczy jak przechodzi koło lustra i że jest jej po prostu ciężko żyć, a diety i tak nic nie dają, bo co jak co, ale o dietach Pulpa wie wszystko i ich pierwszą zasadą jest KONSEKWENCJA, której jak wiadomo Pulpa nie posiada za grosz, za grosz, poczuła zew lodówki. Podsumowując, po ataku Pulpa musiała się najeść. po prostu musiała: dwie krówki, dwa kawały chleba, z metką, gruuuubo posmarowaną, trzy placki ziemniaczane z cukrem i jeszcze raz chleb, co z tego że razowy. 1500 kalorii jak nic. A potem był tylko cichy płacz w wannie, czyli faza użalania się nad sobą. Nic się zatem nie zmieniło. Pulpa jest tam gdzie była, w punkcie wyjścia.

Weekend w Leningradzie

Weekendy to jak Waterloo i oblężenie Leningradu do spółki.

Więcej ruchu bo Trójka się lubi tarzać w śniegu =  głód

Więcej sprzątania bo Trójka przez cały czas w domu, a wiadomo że Średnia ma bogatą wyobraźnie i potrzebuję do tego różnorodnych środków wyrazu, oraz artystycznego chaosu = głód

Jakieś wyjście do knajpki = ślinotok, głód i niedozwolony makaron, cztery łyżeczki

Wizyta gości, przecież razowego z margaryną Pulpa nie postawi. Był deser z bezą, wiśniami i bitą śmietaną, ubitą własnoręcznie przez Pulpę= wylizana miska.

I niby nic, trochę makaronu, dwie łyżki bitej śmietany wyskrobane,. jedna kromka chleba gratis, a morale spada. I Pulpie chce się płakać i jeść. I jest jej zimno i tęskni za kawą , gorącym kakao i herbatką z dwoma łyżeczkami cukru.

A jeszcze na dodatek Pulpie maż migruje na tydzień na południowy kraniec Polski i kto wieczorami będzie pilnował by nie wydeptała ścieżki do lodówki, kto ją wesprze i powie, że da radę. Że to tylko do śmierci taka walka, bo potem to już będzie lżej.

Pulpie jest ciężko w ten poniedziałkowy poranek, na duszy i na ciele.

Ale tak bywa na wojnie, prawda?